Nordic Cab 5w1 - test

Przeczytaj przed zakupem! » Nordic Cab 5w1 - test

test przyczepki Nordic Cab 3w1

Projektantom Nordic Cab należą się gromkie brawa za regulowane siedzisko dla dzieci, niespotykane w prawie żadnej innej markowej przyczepce (oczywiście wyjątkiem jest tu Thule Chariot Chinook, ale on ma galaktyczną cenę).  Pomysł na nie mieli wyjątkowo prosty, aż dziwne, że nikt inny nie wpadł na takie rozwiązanie. Aby zmienić położenie dziecka w przyczepce (od siedzącego do leżącego i na odwrót) wystarczy ściągnąć bądź zluzować pasy, którymi oparcie przymocowane jest do ramy oraz przesunąć ławeczkę, umieszczoną na dwóch szynach w przód lub tył o trzy pozycje. (W ten sposób zyskujemy też dodatkowe miejsce na nogi dziecka). Oczywiście należy pamiętać, że producent nie zaleca przewożenia rowerem małych dzieci w całkowitej pozycji leżącej. Tę można wykorzystać podczas postoju, gdy na przykład mamy już opróżniony bagażnik, a dziecko może - kosztem przestrzeni bagażowej - spać w przyczepce, jak w swoim łóżeczku.

test przyczepki rowerowej Nordic Cab 5w1

Innym specyficznym rozwiązaniem zastosowanym w norweskiej konstrukcji jest możliwość podzielenia siedziska, tak by jedno z dzieci (starsze) jechało w pozycji siedzącej, a drugie (młodsze) - w wygodniejszej dla tego wieku pozycji półleżącej. Dodatkowe oparcie jest niezależne od głównego i służy temu dziecku, które w danej chwili nie śpi. Jedyną wadą tego rozwiązania jest to, że producent nie dostarcza go w standardzie, ale jako akcesorium.

Plastikowe dno tylko z pozoru wydaje się unikalnym rozwiązaniem. Przeciętni klienci nie orientują się, że do niedawna sprzedawano świetne holenderskie przyczepki Kidcar, których znakiem rozpoznawczym była właśnie „wanna”, a Thule Chariot ma cały czas w swej ofercie model Captain o podobnej konstrukcji, lecz o wiele droższy niż Nordic Cab. Jakie są zatem zalety tej konstrukcji? Sztywne, trwałe i odporne na uszkodzenia tworzywo, z którego wykonana jest podłoga przyczepki zabezpiecza nogi dziecka przed przemoczeniem, kamieniami, korzeniami i śniegiem – to ujmuje naszych klientów obawiających się o bezpieczeństwo dzieci. Plastikowe dno pozwala na łatwiejsze utrzymanie wnętrza pojazdu w czystości, a także przewiezienie znacznie większej ilości ładunku - 50 kg - to pięć kilogramów więcej niż przeciętnej dwuosobowej przyczepki rowerowej. Niestety to rozwiązanie decyduje o dużej (odczuwalnej podczas jazdy) wadze – aż 14,5 kg, a także wysokości przyczepki po złożeniu – aż 47 cm. A jeśli już jesteśmy przy wymiarach, to szerokość przyczepki jest akceptowalna (ok 81 cm) i powinna ona przejść, choć bez większego zapasu, przez większość drzwi.

test przyczepki Nordic Cab 5w1

Kolejną ciekawą cechą tej przyczepki są trzy otwory z boku „wanny”, w które możemy włożyć koła/płozy. Dzięki nim łatwiej zmienić środek ciężkości przyczepki (w zależności od wagi dzieci i przewożonego z tyłu bagażu), by nie ciążyła specjalnie rodzicowi, bądź nie przewracała się do tyłu. W żadnej innej przyczepce rowerowe nie ma takiej opcji. Podobnie żaden inny producent nie oferuje możliwości wymiany całego poszycia bądź jego elementów, gdy - nie daj Boże - zrobi nam się w nim dziura, bądź co bardziej prawdopodobne znudzi nam się czerwony kolor i zechcemy go zmienić na przykład na żółty. Orientacyjny koszt takiej wymiany to 800 zł.

test przyczepki Nordic Cab 2w1

Zazwyczaj aktywni rodzice muszą przed nabyciem przyczepki rowerowej zdecydować, czy potrzebują modelu amortyzowanego, czy też nie. Nordic Cab nie stawia ich przed tym trudnym wyborem, gdyż amortyzacja to dodatkowe akcesorium do dokupienia w każdym momencie. Jest ona oparta na elastomerach, które tłumią drgania nie poddając się dociskowi i w odróżnieniu od amortyzatorów sprężynowych lub piórowych nie powodują dodatkowego bujania i resorowania. Sprawność tej amortyzacji podobno rośnie wraz z obciążeniem przyczepki, jednak nam wydaje się znacznie sztywniejsza, a jej działanie trudno zauważyć. Pewne utrudnienie związane z amortyzacją to wkładanie i zdejmowanie kół.  Jest ono sporo trudniejsze i bardziej czasochłonne niż w innych przyczepkach, bo elastomery na stałe przymocowano do kół. Powoduje to również, że możemy wykorzystać tylko dwie pozycje ustawienie kół w celu przesunięcia środka ciężkości przyczepki.

Z niezwykłą pomysłowością potraktowano sprawę ochrony przeciwsłonecznej. Zamiast przyciemnianych szybek z filtrem UV, zastosowano w Nordic Cab materiałowe zasłonki na boczne szyby, które chowa się w ukrytej kieszeni, gdy nie są już potrzebne. Oczywiście przedni panel też jest zaopatrzony w osłonę przeciwsłoneczną, której długość w prosty sposób regulujemy za pomocą rzepów.

test przyczepki Nordic Cab 5w1

Niestety nie wszyscy klienci, kupując najtańszy możliwy model czyli 2w1 (wózek i rower), mają szansę korzystać z pełnych możliwości, jakie daje Nordic Cab. A te są imponujące. Wszak z norweskim pojazdem można aktywnie spędzać z dziećmi cały rok, bo model całoroczny 5w1 oferuje ponad standard przyczepki rowerowej - wózek spacerowy, przyczepkę do joggingu, biegania na nartach, trekkingu zimowego i letniego. Zacznijmy od pierwszego wymienionego zestawu.

Korzystanie z opcji wózka spacerowego jest możliwe dzięki 7-calowemu kółeczku umieszczonemu na ruchomym dyszlu rowerowym. Porównując sposób jego usadowienia z podobnymi rozwiązaniami z Thule Coaster i Burley Honey Bee przyznaję mu pierwszeństwo. Rozwiązanie jest proste, efektywne i szybkie. By przemiana przyczepki w wózek była całkowita Nordic Cab zaopatrzono w ruchomą rączkę (niestety nie jest to pełna regulacja, a kilka ustawień). Osłona uchwytu wózka jest też bardziej odporna na przetarcia, bo wykonano ją z gumy, a nie z gąbki, jak w innych przyczepkach.

Zestaw jogger zaopatrzono w standardzie w hamulec ręczny przymocowywany do rączki. Nie potrzeba więc kupować dodatkowego akcesorium jak w niektórych konkurencyjnych wózkach do biegania.

test Nordic Cab 4w1

Na zestaw do trekkingu zimowego i letniego składają się: rozbudowana, rozkładająca ciężar uprząż z miejscem na bidon oraz regulowane dyszle łączące przyczepkę z dorosłym, które łatwo można odpiąć, by podać dzieciom coś do picia. Końcówki dyszli z giętkiego plastiku pozwalają odwracać się do dzieci i kontrolować ich zachowanie w przyczepce.

Aby wózek do trekkingu zmienił się w przyczepkę narciarską wystarczy zamienić koła na szerokie i krótkie płozy wyprodukowane z grubego tworzywa. Ułatwiają one przedzieranie się przez zaspy nieubitego śniegu, a ich szeroki rozstaw (podobnie jak zintegrowane stabilizatory) zwiększa stabilność wózka. Natomiast gdy pień drzewa zagrodzi nam drogę, dzięki obustronnie mocno wygiętym do góry płozom łatwo - bez konieczności odpinania dyszli - będziemy mogli się wycofać.

Zresztą rodzice nie muszą się zbytnio martwić o dzieci podczas długich, zimowych spacerów. Po pierwsze dlatego, że materiały zastosowane w przyczepce Nordic Cab są super odporne na wodę, zimno i wysoką temperaturę, były testowane do temperatury -25 stopni Celsjusza. Po drugie ze względu na kompletną zabudowę (pełne plecy w odróżnieniu od wentylowanej ścianki tylnej w Thule Chariot Cougar) – szybko bowiem można zamknąć wszystkie szczeliny, którymi może się dostać do środka chłodne powietrze.

test Nordic Cab 5w1

Wydawać by się mogło, że to co dobre zimą, nie będzie spełniało swojej roli latem. Ale norwescy projektanci pomyśleli o wszystkim. Panel przedni przesuwany na szynie umożliwia przerobienie przyczepki na cabrio. A po otwarciu okienka w tylnej ściance dzieci mają znakomity przewiew. Ten otwór wentylacyjny ma też dodatkową funkcję; rodzic pchający wózek może bez problemu zobaczyć, co robią jego dzieci. Z tyłu Nordic Caba, jak to zwykle bywa w przyczepkach rowerowych, znajduje się obszerny bagażnik – dość dobrze zabezpieczony przed zgubieniem ekwipunku. Niestety im bardziej pochylamy oparcie siedzenia, tym mniej miejsca pozostaje na bagaże.

W przyczepce zadbano o komfort dzieci. Co prawda siedzą one na prostej ławeczce, ale oparcia  zaopatrzono w miękkie, przypinane na rzepy podkładki i zagłówki, by - przypięte regulowanymi, pasami bezpieczeństwa z 5-punktowym systemem mocowania – dzieci mogły smacznie pospać.

Zanim przejdę do opisywania wad Nordic Caba wymienię jeszcze dwie szczególne jego cechy. To przyczepka, w której można zainstalować fotelik samochodowy Maxi Cosi, dzięki dodatkowemu adapterowi i jedna z niewielu, której użytkowanie nie kończy się wraz z dorastaniem dzieci. Wystarczy bowiem zdjąć boczne ścianki i długie lata cieszyć się bardzo ładowną przyczepką towarową

Największe wady przyczepki Nordic Cab wynikające z zastosowania „wanny” czyli dużą wagę oraz wysokość po złożeniu zostały już opisane powyżej, czas opisać inne - mniej utrudniające jej użytkowanie.

Wydaje mi się, że wielu klientów może żałować, że Nordic Cab nie dostarcza modeli jednoosobowych („po co przepłacać za niewykorzystaną przestrzeń, jeśli ma się tylko jedno dziecko”), a także przyczepki rowerowej sauté. Takie rozwiązania pozwoliłyby obniżyć cenę norweskiego wózka, który stałby się bardziej konkurencyjny cenowo.

Zważywszy na klasę i cenę przyczepki producent powinien przemyśleć sprawę hamulca postojowego, tak ważnego, gdy używa się zestawu wózek spacerowy. W tym momencie są to zamocowane z tyłu przyczepki paski zakończone karabińczykiem, które pozwalają na zablokowanie szprych jednego z kół. Tego rozwiązania niestety nie da się porównać do zastosowanych w innych markowych przyczepkach.

W przypadku dyszla rowerowego projektanci też zastosowali inne rozwiązania niż konkurenci. Z jednej strony dodatkowe zabezpieczenie czyli stalowa linka łącząca przyczepkę z rowerem gwarantuje pełną ochronę, nawet gdyby podczas jazdy złamał się dyszel (!?), ale z drugiej strony jest ono trochę uciążliwe w montażu, a także nie do końca wiadomo, co z nim zrobić, gdy używa się funkcji wózka.

Jeśli miałbym dodać jeszcze łyżkę dziegciu do tej beczki miodu, to poruszyłbym temat złożenia przyczepki. Nie jest ono tak nieskomplikowane, jak w Burleyach, Chariotach, Croozerach i odbywa się poprzez rozłączenie wspierających się wzajemnie ścianek przedniej i tylnej oraz popchnięcie tej ostatniej do wnętrza. Nie można przy okazji zapomnieć o odpięciu suwaków, łączących boczne panele z tylnym i złożeniu rączki wózka do środka. Trwa to zapewne 2-3 razy dłużej niż we wspomnianych wyżej przyczepkach, ale nadal jest to czas liczony w sekundach, a nie minutach.

Tak czy inaczej nieliczne wady nie zmienią bardzo pozytywnych wrażeń, jakich dostarcza użytkowanie tej przyczepki we wszystkich porach roku.

  • Dodaj link do:
  • facebook.com
Facebook